AGENT TAJNIAK

Zamknijcie oczy…
Wyobraźcie sobie las, zalaną słońcem polanę, dookoła strzeliste świerki rzucają malownicze cienie, gdzieniegdzie zakuka dzięcioł, przez poszycie z mchu przetoczy się pękaty żuczek, pająk zaplecie pełną rosy pajęczynę… Jest cicho… malowniczo… błogo…

I nagle przez ten sielski krajobraz przewala się tajfun – hałaśliwa, mknąca z kopyta hałastra, odziana w moro i gałęzie, wymachująca plastykowymi szablami i w czymś dziwnym na głowach (to chyba kąpielowe czepki), ciągną za sobą coś dużego, czy to hamak wypełniony puszkami piwa, czy może wzięli kogoś do niewoli?
Tak, zgadliście – to ekipa Agenta Tajniaka śpieszy wykonać kolejne zadanie.

Po ich przejściu nic nie będzie już takie samo – żuczek zapomniał gdzie szedł, dzięcioł ewakuował całą swoją rodzinę i obecnie przebywa w jednej z podbieszczadzkich wsi (adresu nie zostawił), a na pajęczynie wisi znerwicowany pająk na potęgę łykający tabletki Kalms-u. Agent Tajniak to nie przelewki.

Agent Tajniak to nie przelewki.

Oglądacie telewizję? Tak, telewizja kłamie, ale czasem zdarzają się perełki, programy odsłaniające ludzkie emocje i pozwalające odkryć w nas samych cechy nam dotąd nieznane – te dobre i te złe. Taka perełką był program Agent. Program stawiający przed grupą ludzi liczne, niekiedy bardzo trudne zadania, wymagające działania w grupie. Ale jest haczyk – tak naprawdę każdy musi działać na swoje własne konto, by wykryć osobę, która działa przeciw nam – Agenta Tajniaka.
Agent Tajniak to paskudna, perfidna i podstępna jednostka – kradnie, oszukuje, wprowadza w błąd i mataczy. Przed sztafetą w rzece potrafi schować kostium kąpielowy, albo rano wysypie całą kawę do wychodka, ukradnie opis zadania i podłoży swój, schowa papier toaletowy, uparcie nam wmawia, że Kopernik była kobietą, a potem patrzy jak się miotamy i śmieje się mściwie. Kim on jest? Czy to Pan Zdzisio? Nasz księgowy? Niemożliwe, przecież zawsze był taki miły… A może Pani Krysia z kadr?

Hm, no właśnie.

Zainspirowani programem Agent od kilku lat organizujemy naszego Agenta Tajniaka. W tym roku odbyła się już ósma edycja i wierzę, że dla nas Agent Tajniak zakończy się dopiero na emeryturze, kiedy balkoniki i laski będą za bardzo wbijały się w leśne poszycie. Przez te kilka ostatnich lat nabyliśmy doświadczenia zarówno w kwestii organizacji, jak i wspieraniu duchowym przegranych oraz na końcu imprezy również Tajniaka. Tak, tak, bo Tajniak wcale nie ma łatwego życia, w trakcie zadań bawi się, co prawda setnie, ale potem jak już wszystko wyjdzie na jaw to… hmmmm, jako nagrodę dla Tajniaka zawsze warto rozważyć bilet lotniczy do Bangladeszu w jedną stronę, bo zemsta bywa straszna.

Ta zabawa, choć tak naprawdę znakomite studium zachowań i charakterów, pozwala poznać lepiej ludzi, których wydaje się, że już się zna, a tu – niespodzianka. Już nie wspominając o tym, że sytuacje i powiedzonka „Agentowo-Tajniakowe” stają się klasyką. No i będzie co opowiadać wnukom, jak nie będą chciały zasnąć.

Agent oryginalny odbywał się w różnych malowniczych zakątkach świata, my proponujemy równie malownicze zakątki Polski i zapewniam, że taplanie się w rodzimym błocie wraz z gromadą ślimaków winniczków oraz rdzennie polskich pijawek bywa równie emocjonujące, jak pływanie z rekinami.